
Nasz kontynent nie cierpi dziś na brak kapitału. Problem polega raczej na tym, że nie potrafi skutecznie go uruchamiać i kierować tam, gdzie mógłby napędzać innowacje oraz wzrost gospodarczy. Takie wnioski płyną z debaty „Uwolnić kapitał: jak wygląda inwestycyjna przyszłość Europy?” na Impact’26 w Poznaniu.
Uczestnicy dyskusji rozmawiali o tym, dlaczego europejskie oszczędności nie przekładają się na większą dynamikę inwestycji oraz co zrobić, aby pieniądze nie odpływały za ocean. W panelu moderowanym przez Karolinę Wysotę z money.pl wzięli udział Piotr Minkina, dyrektor ds. Strategii Inwestycyjnych i ESG w Generali Investments TFI oraz Piotr Baszak, dyrektor generalny Freedom24.
Rozmowa dotyczyła regulacji, technologii, a także edukacji inwestorów.
Europa wybrała formalizm, Ameryka pragmatyzm
Punktem wyjścia do dyskusji było pytanie, dlaczego kapitał, szczególnie ten poszukujący wzrostu i wyższych stóp zwrotu, tak często trafia do Stanów Zjednoczonych, zamiast pozostawać w Europie. Zdaniem Piotra Minkiny odpowiedź wykracza daleko poza kwestie finansowe i dotyka różnic cywilizacyjnych oraz sposobu myślenia o gospodarce.
Jak argumentował, Stany Zjednoczone i Europa zbudowały dwa zupełnie odmienne modele funkcjonowania rynku. W amerykańskim podejściu dominuje pragmatyzm i założenie, że inwestor powinien mieć szeroką możliwość podejmowania samodzielnych decyzji, nawet jeśli oznacza to ryzyko popełnienia błędu.
– System amerykański opiera się na trzech filarach. Pokazaniu ryzyka, przejrzystości i pozostawieniu inwestorowi przestrzeni do samodzielnej decyzji – wymieniał.
W praktyce oznacza to, że instytucje finansowe i regulatorzy mają obowiązek dostarczyć inwestorowi informacje, jasno wskazać zagrożenia oraz stworzyć transparentne zasady działania rynku. Ostateczna decyzja pozostaje jednak po stronie klienta. Europa wybrała inną drogę.
– U nas fundamentem stał się parasol ochronny – ocenił przedstawiciel Generali Investments TFI.
Jak tłumaczył, europejski model zakłada silniejszą rolę państwa i instytucji nadzorczych. Problem polega jednak na tym, że system stopniowo zaczął tworzyć mechanizm samonapędzającej się regulacyjnej spirali. Kiedy pojawia się kryzys, nietrafiona inwestycja lub przypadki strat klientów, odpowiedzią stają się kolejne regulacje. Każda z nich ma zwiększać bezpieczeństwo, ale jednocześnie ogranicza elastyczność rynku.
W efekcie Europa znalazła się w swoistym błędnym kole: więcej ochrony prowadzi do większej liczby regulacji, a większa liczba regulacji ogranicza konkurencyjność.
MiFID miał chronić, staje się barierą
Jednym z ważnych wątków debaty była krytyka obecnych regulacji dotyczących inwestowania. Szczególnie dużo miejsca poświęcono zasadom MiFID, czyli unijnej dyrektywie Markets in Financial Instruments Directive. To zestaw regulacji określających zasady funkcjonowania rynku finansowego oraz relacji między instytucjami finansowymi a klientami. W praktyce MiFID odpowiada między innymi za obowiązkowe ankiety badające doświadczenie inwestora, jego wiedzę, skłonność do ryzyka i cele inwestycyjne.
Założenie było proste: lepiej chronić klientów przed decyzjami, których mogą nie rozumieć.
Według Piotra Minkiny, praktyka coraz częściej rozmija się jednak z pierwotnym celem. Jako przykład podał młodego przedsiębiorcę, który stworzył własną firmę, osiągnął sukces i chce inwestować zgromadzone środki.
– Ma 28 lat, rozwija biznes, zarabia pieniądze i trafia do banku. Wypełnia ankietę MiFID, w której np. zaznacza, że nigdy nie inwestował w akcje i okazuje się, że praktycznie nie powinien inwestować w rozwiązania z ekspozycją na instrumenty udziałowe. To są kompletne absurdy – podkreślił.
Jego zdaniem obecny system coraz częściej opiera się na formalnym odhaczaniu procedur, zamiast na realnej ocenie potrzeb klienta.
Piotr Baszak zwracał m.in. uwagę na znaczenie edukacji inwestycyjnej. Argumentował, że nauka inwestowania powinna przypominać zdobywanie doświadczenia, a nie wyłącznie poznawanie teorii. Dodawał też, że równie istotnym elementem zmian jest technologia. Jego zdaniem przyszłość rynku inwestycyjnego należy do prostych i intuicyjnych rozwiązań.
– Wszystko będzie w jednej aplikacji mobilnej – przekonywał.
Jak zauważał, sukces wielu nowych platform inwestycyjnych wynika nie tyle z samej oferty, ile właśnie z wygody korzystania i prostoty obsługi.
W czasie dyskusji zwrócono uwagę na konsekwencje sytuacji na rynku inwestycyjnym. Wiele innowacyjnych spółek, choć rodzi się w Europie, decyduje się na rozwój w Stanach Zjednoczonych. Pomysły powstają na Starym Kontynencie, ale zyski z ich szerszego zastosowania płyną gdzie indziej.
Krzysztof Ratnicyn
Organizator

Partner relacji:

